Zorganizuj kuchnię!

Kiedy już wiadomo, że trzeba jeść bezglutenowo,  kuchnia staje się miejscem, w którym przebywa się naprawdę dużo czasu. Gotowanie bez glutenu nie jest trudne, ale warto dobrze się do tego przygotować.
Oczywiście, najłatwiej i najbezpieczniej jest, gdy ze względu na dietę choćby jednego z domowników, bezglutenowo jada cała rodzina. Jak wiadomo, jest to raczej kosztowne rozwiązanie, dlatego trzeba trochę dyscypliny.
Przechowywanie produktów
Jeśli nie rezygnujemy w ogóle z przechowywania w domu żywności zawierającej gluten (dla domowników nie będących na diecie), warto mieć przynajmniej jedną szafkę w kuchni, gdzie swoje miejsce będą miały sypkie produkty bezglutenowe (mąki, kasze, płatki, makarony) oraz gotowe pieczywo w oryginalnych opakowaniach. Szafkę wybieramy tak, by zminimalizować ryzyko dostania się do niej czegokolwiek zawierającego gluten (przypadkowe okruchy, drobinki mąki lub kasz glutenowych). Produkty polecam przechowywać w oryginalnych opakowaniach, żeby nie zastanawiać się, czy np. makaron, po który właśnie sięgamy na pewno jest bezglutenowy.
W lodówce można wyznaczyć jedną półkę na bezglutenowe wędliny i nabiał oraz masło (margarynę) używane tylko przez osoby na diecie bezglutenowej. Pozostali domownicy, jedzący pieczywo zawierające gluten, powinni smarować je osobnym masłem.
Również w zamrażarce (zamrażalniku) dobrze jest wyznaczyć osobną szufladę na mrożonki bezglutenowe (zapasy pieczywa, kluski itp) i dobrze je opisać, aby uniknąć nieprzyjemnych pomyłek.
Wyposażenie kuchni
Przede wszystkim – dobry piekarnik! Oczywiście, gotowe pieczywo bezglutenowe jest obecnie łatwo dostępne. Wiadomo jednak, że najlepiej smakuje świeżo upieczony chlebek lub ciasto. Wystarczy piekarnik, który równomiernie i szybko się rozgrzewa, termoobieg też się przydaje, ale nie jest koniecznością.
Lodówka z obszernym zamrażalnikiem lub osobna zamrażarka to wielkie ułatwienie. Zawsze warto gotować „na zapas” i zamrozić choć jedną czy dwie porcje bezpiecznej potrawy, by w sytuacji awaryjnej nie zostać bez jedzenia. Pieczywo bezglutenowe upieczone w domu także doskonale nadaje się do zamrażania. Wystarczy je odgrzać w piekarniku lub mikrofalówce – smakuje jak świeże!
Robot kuchenny to mój osobisty faworyt. Bez niego przygotowywanie pieczywa i ciast trwałoby dłużej, a na pewno byłoby – przynajmniej w moim przypadku – bardziej frustrujące. Dobry robot kuchenny da sobie radę z gęstym i lepkim ciastem na chleb lub bułki, zagniecie ciasto kruche, a nawet zmieli mięso i poszatkuje warzywa.
Wypiekacz do chleba to urządzenie warte uwagi, choć niekoniecznie niezbędne w kuchni. Na pewno ułatwia pieczenie, natomiast wydaje się, że zadowolenie z efektów zależy od jakości pracy samego wypiekacza (np. nie zawsze dobrze wymiesza ciasto). Trzeba pamiętać jednak, by dla bezpieczeństwa używać go tylko do wypieku chleba bezglutenowego.
Przy zachowaniu odpowiedniej dyscypliny i higieny w kuchni, nie trzeba – moim zdaniem – mieć osobnych garnków i sztućców do gotowania bezglutenowego, za wyjątkiem: deski do krojenia, wałka do wałkowania ciasta, stolnicy oraz form i foremek do pieczenia. Ogólnie, wszystko, co nie daje się łatwo i dokładnie domyć, nie może być używane do gotowania lub pieczenia potraw bezglutenowych i zawierających gluten (uwaga! wyparzanie nie jest sposobem na usunięcie glutenu z drewnianych naczyń lub sztućców).
Warto wyrobić sobie nawyk mycia noża przed każdym krojeniem pieczywa bezglutenowego. Pamiętać trzeba także, by przy gotowaniu nie mieszać różnych potraw jedną łyżką, tylko używać osobnych (robię tak nawet wtedy, gdy wszystko co gotuję w tym samym czasie na kuchni jest bezglutenowe).
Miejsce do przygotowywania jedzenia
Nie mniej ważną sprawą niż sprzęty i przybory kuchenne jest wyznaczenie miejsca do przygotowywania potraw. Jeśli dysponujemy wystarczającą długością blatu, można wyznaczyć jego fragment przeznaczony tylko do bezglutenowego gotowania. W przeciwnym razie musimy pamiętać, by zawsze najpierw przygotowywać potrawy bezglutenowe, a później te zawierające gluten. I oczywiście dokładnie czyścimy blat z wszelkich okruchów i pyłków.
Doskonale pamiętam moje początki z gotowaniem bezglutenowym, nie było łatwo, zwłaszcza z pieczeniem 🙂 Po kilku latach wprawa przyszła sama, a dziwaczne z pozoru zwyczaje weszły w krew.
ZAWSZE należy mieć na uwadze zdrowie i bezpieczeństwo osób, dla których przyrządzamy jedzenie. Gdy szkodzi nawet mikroskopijna dawka glutenu, odpowiedzialność rośnie, a jej świadomość doskonale podpowiada, jak bezpiecznie gotować 🙂